Podobne posty
Komentarze
3Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jezeli, to historia prawdziwa, to elYta pełną gębą z żartami prostu spod budki z piwem.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
zarty "salonowe" to podstawa , wiadomo ze przy pacjentach, petentach, nikt sie nie spoufala ale tak w swoim srodowisku i w kolezenskim gronie to naprawde nic dziwnego. Takze wszyscy oficjalnie bulke przez bibulke a jak tylko przyjdzie rozprezenie, alkohol i wtedy hamulce puszczaja;)
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
a weź wystój x godzin, pod lampą, zakutany, dłubiąc na serio we flakach. mus atmosferę rozluźnić. inna rzecz, że to nie żart, tylko poważna sprawa. jak mały kazio wyobraża sobie aperacje:) to nie msza, baranie, tylko praca.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Rozumiem student do studenta, profesor do profesora, bo są na stopie koleżeńskiej i pewnie nie raz wódkę pili. Ale skoro guru naukowy odzywa się do studenta jak zwykły prostak, to jest to żałosne. Nawet w czasie burzliwych narad budowlanych z generalnym wykonawcą używa się łagodniejszych słów, choć...
Rozumiem student do studenta, profesor do profesora, bo są na stopie koleżeńskiej i pewnie nie raz wódkę pili. Ale skoro guru naukowy odzywa się do studenta jak zwykły prostak, to jest to żałosne. Nawet w czasie burzliwych narad budowlanych z generalnym wykonawcą używa się łagodniejszych słów, choć od przekleństw na co dzień nie stronimy.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Sytuacja ze studentem może być prawdziwa. Znam analogiczną z salonową. Tylko ta puściła śmierdzącego bąka i nie przyznała się do tego. Chirurg zaczął nerwowo szukać przyczyny smrodu w środku pacjenta.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane