Podobne posty
Komentarze
4Zabawa w rewolucję francuską?
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No weź nie mów, że nigdy nie chciałeś być Robespierrem w dzieciństwie :)
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No nie, u mnie w rodzinie czerwone było w pogardzie :)
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nieźle, w wielką politykę się bawiliście, ja to poprzestawałam na policjantach i złodziejach :)
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
O jasny gwint, chyba mnie ścieli na gilotynie coś mi się kojarzy
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pamiętam jedną tego typu "zabawę" w dzieciństwie, kiedy dwie mamy moich kolegów ją zobaczyły. Jeden oberwał jakąś witką a drugi trzepaczką do dywanów. Dość szybko "rewolucja" została zduszona w zarodku.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ciekawe metody wychowawcze... nie bij, wytłumacz, jak mawiał mój kolega do swojego kierownika :)
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie wiem czy ciekawe, wiem za to jakie skuteczne. "Rewolucja" na podwórku już się nie powtórzyła.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
myśmy się bawili w margrabiego Hodona i obronę Głogowa, wg. mitycznej wersji. i nikt nas nie bił, wystarczyło powiedzieć, że to nieładnie tak traktować kolegów. też skuteczne, a jakoś bardziej cywilizowanie. może to kwestia, do kogo ten przekaz skierowany?
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wg. mitycznej wersji? Czyli diametralnie różniącej się od wersji młodego Stuhra? A poważnie, to w moim (oraz kolegów) przypadku, zgubiła nas zabawa w inscenizację było, nie było morderstwa, więc nie dziwię się impulsywnej reakcji matek kumpli. Ten od trzepaczki wziął sobie naukę do serca. Teraz jest...
Wg. mitycznej wersji? Czyli diametralnie różniącej się od wersji młodego Stuhra? A poważnie, to w moim (oraz kolegów) przypadku, zgubiła nas zabawa w inscenizację było, nie było morderstwa, więc nie dziwię się impulsywnej reakcji matek kumpli. Ten od trzepaczki wziął sobie naukę do serca. Teraz jest wziętym ortopedą.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
już Ci pisałem kiedyś, co mi w tej opowieści nie klapuje, a metody pisania historii znacznie się różniły od dzisiejszych. owszem, trudne dzieciństwo nie musi nikogo przekreślać, ale to raczej wbrew, a nie dzięki temu, inaczej dzięki historycznie stosowanym metodom wychowawczym nie wyszli byśmy z jas...
już Ci pisałem kiedyś, co mi w tej opowieści nie klapuje, a metody pisania historii znacznie się różniły od dzisiejszych. owszem, trudne dzieciństwo nie musi nikogo przekreślać, ale to raczej wbrew, a nie dzięki temu, inaczej dzięki historycznie stosowanym metodom wychowawczym nie wyszli byśmy z jaskiń:)
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A ja jak się zjeżyłam na kumpla to mu przywaliłam (bo nie chciał być faszystą) a ja byłam Marusią, a potem siedziałam pod stołem czekając na wpi****l bo sąsiad interweniował że mu synka pobiłam...ech to były czasy.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie wiem saletry nie wcinałam, ale chleb posypany cukrem i polany wodą + ze dwa buraki cukrowe zawędzone z działki sąsiada to była uczta ;))
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
no cóż nie widziałam, błam tylko dziewczyną i strzelałam z łuku...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Założę się że ścinany jest rudy :D
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane