Podobne posty
Komentarze
1Miałem podobnie z kolega z klasy ze szkoły średniej. Był trochę "oryginalny" ale ogólnie spoko gość. Ani bogaty, ani biedny więc nie było przegięć w żadna stronę. Wyjścia na piwko, pograć w bilard czy po prostu posiedzieć i pogadać to był nasz weekendowy rytuał.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Teraz ten sam pan jest dość rozpoznawanym u mnie radiowcem. Jak już czasem uda się do niego dodzwonić z propozycją spotkania to szybko kończy rozmowę "bo nie ma czasu na bzdety" (a potem się go na mieście spotyka ze znajomymi "na poziomie") a na ulicy udaje, że nie słyszy "c
Teraz ten sam pan jest dość rozpoznawanym u mnie radiowcem. Jak już czasem uda się do niego dodzwonić z propozycją spotkania to szybko kończy rozmowę "bo nie ma czasu na bzdety" (a potem się go na mieście spotyka ze znajomymi "na poziomie") a na ulicy udaje, że nie słyszy "c
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"cześć" a jak już to ze zblazowana miną zamieni na szybko kilka słów o totalnych bzdurach i "ucieka bo ma spotkanie biznesowe"...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane