Podobne posty
Komentarze
31niestey autor nie jest jednostką odosobnioną. Latem przy ruchliwej ulicy zaczepił mie jakis starszy typ i zaczął mi wymyślać ze dziecko jak psa na smyczy prowadzam. Efekt był taki ze dostał "ogarniacza" w potylicę bo nikt nie bedzie mojego syna bezkarnie nazywał psem. Poza tym jak już pisa...
niestey autor nie jest jednostką odosobnioną. Latem przy ruchliwej ulicy zaczepił mie jakis starszy typ i zaczął mi wymyślać ze dziecko jak psa na smyczy prowadzam. Efekt był taki ze dostał "ogarniacza" w potylicę bo nikt nie bedzie mojego syna bezkarnie nazywał psem. Poza tym jak już pisali poprzednicy to rozwiązanie bardzo zwiększa bezpieczeństwo dziecka w mieście, bo rączka malucha, zwłaszcza spocona łatwo może się wyśliznąć i tragedia gotowa...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Na cebulaków nie ma rady. My a naszym malym mieście chyba jako pierwsi wybraliśmy się z dzieckiem na smyczy po w czasach w sopocie ( nigdy wczesniej nie widzieliśmy takiego rozwiazania).Ludzie patrzyli się na nas jak na kosmitów .Co za cebulaki. Raz tez jedna taka małolata zaczela z dalek apalc...
Na cebulaków nie ma rady. My a naszym malym mieście chyba jako pierwsi wybraliśmy się z dzieckiem na smyczy po w czasach w sopocie ( nigdy wczesniej nie widzieliśmy takiego rozwiazania).Ludzie patrzyli się na nas jak na kosmitów .Co za cebulaki. Raz tez jedna taka małolata zaczela z dalek apalcem pokazywac i cos gadac ze jaki piesek fajny. To po szybkiej mojej wiązance i kontrze słownej chyba się zlała w stringi a póżniej jak mnie mijała na ulicy to udawała chybe niewidzialną . Ponadto finał finałów to narobiłem jej takiego wstydu w grupie okolo 15 znajomych ze chyba do teraz zaluje
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
niech ci ludzie jeszcze te dzieci karmi? jak psa i ka?? dziecku mieszka? w budzie..
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
moja siostra urodzila sie w 1984 roku i tez miala takie specjalne szelki.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
dziecko to nie pies zeby na smyczy prowadzic de**le ... to jest ala pajaczek ktory ma ochronic dziecko przed wtargnieciem na ulice badz upadkiem na twarz , ile bylo i jest wypadkow ze dziecko wpadlo pod samochod a troskliwa mama z placzem tlumaczy ze nie wie jak to sie stalo , nagle dziecko zniknelo...
dziecko to nie pies zeby na smyczy prowadzic de**le ... to jest ala pajaczek ktory ma ochronic dziecko przed wtargnieciem na ulice badz upadkiem na twarz , ile bylo i jest wypadkow ze dziecko wpadlo pod samochod a troskliwa mama z placzem tlumaczy ze nie wie jak to sie stalo , nagle dziecko zniknelo i bum -.- jedne dzieci chadza za raczke ,a urwisy lataja gdzie ich nogi poniosa i wlasnie dlatego ktos bardzo inteligentny to wymyslil. :) to zastosowanie dla ochorony dzieci popieram w 100 % i tak samo jak moi znajomi tego uzywali badz uzywaja ,tak samo ja bede , jak pociecha przyjdzie na swiat.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
przede wszystkim bezpieczne. rodzice dzieci, które wtargnęły na ulicę daliby wszystko, żeby wtedy mieć takie coś
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bo dziecko zawsze chętnie idzie za rękę? Sama coś takiego kupie jak będę miała małe dzieci...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Też używałem smyczki ,ale jak mały uczył sie chodzić ,to zamiast za fraki trzymać to bezpieczniej było na uprzęży,teraz mały jest już starszy i wiekszy i spokojnie może chodzić za rączke.Smyczka ,uważam ze bardzo dobry wynalazek na naukę chodzenia.SUPER.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Najpierw niech osoba, która wstawiła to na Wiochę, sama posiada dziecko. Następnie niech zgięta wpół i z bolącym kręgosłupem prowadza dziecko, które chce chodzić, a jeszcze nie bardzo umie i w dodatku bardzo, ale to bardzo nie chce siedzieć w wózku. A następnie niech chociaż raz, jeden jedyny, sprób...
Najpierw niech osoba, która wstawiła to na Wiochę, sama posiada dziecko. Następnie niech zgięta wpół i z bolącym kręgosłupem prowadza dziecko, które chce chodzić, a jeszcze nie bardzo umie i w dodatku bardzo, ale to bardzo nie chce siedzieć w wózku. A następnie niech chociaż raz, jeden jedyny, spróbuje trzymając malca za rękę (cały czas), zrobić zakupy, zapłacić za nie i zapakować do torby. Jako bonus proponuję jeszcze kurcgalopkiem przebiec kilka razy np. centrum handlowe, bo dosłownie na dwie sekundy osoba puściła rączkę dziecka, żeby coś zdjąć z półki w sklepie i maluch zniknął.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To trzeba wychowywać dziecko od małego a nie na smycz zapinać. Dziecku trzeba poświęcić uwagę bo samo niegrzeczne się nie urodziło! Sami rodzice wyznaczają granice dziecku i dziecko zawsze próbuje nas w tym. Mam dwoje małych dzieci i oboje wiedzą gdzie są ich granice od samego początku a nigdy nie d...
To trzeba wychowywać dziecko od małego a nie na smycz zapinać. Dziecku trzeba poświęcić uwagę bo samo niegrzeczne się nie urodziło! Sami rodzice wyznaczają granice dziecku i dziecko zawsze próbuje nas w tym. Mam dwoje małych dzieci i oboje wiedzą gdzie są ich granice od samego początku a nigdy nie dostały nawet klapsa. Na zakupach mają świetną zabawę w "pomaganiu wrzucania art do koszyka" a na spacerze (mieszkam w bardzo dużym mieście przy bardzo ruchliwej drodze) zawsze chodzą ze mną za rękę i bawimy się np w zgadywanie marek samochodów. Wystarczy kreatywność rodziców i chęć WYCHOWA
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak się zastanawiam... Nie, jednak nie. Na pewno dzieci nie masz geniuszu pedagogiki.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie, nie skończyłam pedagogiki. Geniuszem nie jestem. Dzieci mam - dwójkę - Pawełka i Michała. Pewne zachowania wynosi się z domu. W "naszych czasach" - mam 32 lata - odejmij sobie zatem z 25 i popytaj czy komukolwiek była potrzebna smycz, uprząż czy jak tam zwiesz. Powiedzą Ci, że owszem...
Nie, nie skończyłam pedagogiki. Geniuszem nie jestem. Dzieci mam - dwójkę - Pawełka i Michała. Pewne zachowania wynosi się z domu. W "naszych czasach" - mam 32 lata - odejmij sobie zatem z 25 i popytaj czy komukolwiek była potrzebna smycz, uprząż czy jak tam zwiesz. Powiedzą Ci, że owszem - dla psa!! Kiedyś wychowywało się dzieci a nie robiło kariery! A dzieci zapewniam rodziły się takie same - bez dodatkowych uszu, rąk czy głów
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A swoją drogą Ty jakoś wychowałaś się bez smyczy i korona z głowy Ci nie spadła kiedy uczyłaś się chodzić i zwyczajnie potknęłaś się. Ile razy miałaś obtarte kolana? Wtedy to się nazywało "dzieciństwo" a nie jak obecnie wyprowadzane psa - o przepraszam DZIECKA na smyczy... Jakoś nasi rodzi...
A swoją drogą Ty jakoś wychowałaś się bez smyczy i korona z głowy Ci nie spadła kiedy uczyłaś się chodzić i zwyczajnie potknęłaś się. Ile razy miałaś obtarte kolana? Wtedy to się nazywało "dzieciństwo" a nie jak obecnie wyprowadzane psa - o przepraszam DZIECKA na smyczy... Jakoś nasi rodzice nie chodzili na skróty a my póki co jakoś przetrwaliśmy dzieciństwo. Wystarczy oderwać oczy od mobilnej wersji fb na swoim smartfonie i zamiast palcem po ekranie śmigać, podać dziecku rękę i pogadać z nim a nie ze znajomymi z fb
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
tylko, e nie chodzi o obtarte kolana, a ochronę przed wybiegnięciem dziecka na ulicę. Niektóre dzieci taki mają temperament, że nie potrafią isc za rękę, to mają ludzie w domu siedzieć? Ja bym zapinała dziecku coś takiego tylko i wyłącznie w celu ochrony go przed wybiegnięciem na ulicę, pod auto. Up...
tylko, e nie chodzi o obtarte kolana, a ochronę przed wybiegnięciem dziecka na ulicę. Niektóre dzieci taki mają temperament, że nie potrafią isc za rękę, to mają ludzie w domu siedzieć? Ja bym zapinała dziecku coś takiego tylko i wyłącznie w celu ochrony go przed wybiegnięciem na ulicę, pod auto. Upadki to inna bajka, dziecko upadać musi się nauczyć i tyle, ale to moje zdanie.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A co do "kiedyś w naszych czasach" nie było aż tylu aut na drogach, a i wypadków śmiertelnych było chyba więcej. W kazdym razie w mojej rodzinie mam nawet takie przypadki, ze dziecko "w tamtych czasach" gineło pod kołami. W dzisiejszych czasach jakoś żadne dziecko wśród rodziców...
A co do "kiedyś w naszych czasach" nie było aż tylu aut na drogach, a i wypadków śmiertelnych było chyba więcej. W kazdym razie w mojej rodzinie mam nawet takie przypadki, ze dziecko "w tamtych czasach" gineło pod kołami. W dzisiejszych czasach jakoś żadne dziecko wśród rodziców których znam nie zginęło. Może to ma ze sobą coś wspólnego? W sensie większa wyobraźnia rodziców, więcej środków bezpieczeństwa.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
sam używałem tego ze swoim dzieckiem ( za granicą jest to popularne). trzymam tak dziecko na smyczy i wystarczy pociągnąć rękę do góry i przy podknięciu dziecko nie upada na asfalt. poza tym ma trochę więcej swobody niż przy trzymaniu za rękę a nadal 100% kontroli. ale gimbaza nie znajom.
sam używałem tego ze swoim dzieckiem ( za granicą jest to popularne). trzymam tak dziecko na smyczy i wystarczy pociągnąć rękę do góry i przy podknięciu dziecko nie upada na asfalt. poza tym ma trochę więcej swobody niż przy trzymaniu za rękę a nadal 100% kontroli. ale gimbaza nie znajom.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
też myślałam nad kupnem tego... ale w moim "Ciemnogrodzie" zaraz były by "hejty" a to na prawdę jest pomocne... mam 2-letniego łobuziaka, który za rece nie chce chodzić
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
meziczka dopoki hejtami bedziesz sie przejmowac dopoty nic nie osiagniesz i nic nie bedziesz miala!
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
żadna nowość, juz ładnych kilka lat temu widywałam rodziców z dzieckiem "na smyczy".
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I bardzo dobrze! Niech każdy dzieciak chodzi na smyczy, może przestaną mi pod koła włazić...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A gdzie kaganiec?
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
podobno jestes bogiem wiochy? no i gdzie te plusiki ja sie pytam??
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I gdzie tu wiocha MATOLE??? Szelki i smycz spełniają rewelacyjną role przy nauce chodzenia, przy utrzymywaniu równowagi i koordynacji , ponadto dają dużo większe bezpieczeństwo bo z reki dziecko ci sie wyrwie a smycz owinieta mocna na dłoni nigdy nie puści. Jak bedziesz miał dzieci palancie to s...
I gdzie tu wiocha MATOLE??? Szelki i smycz spełniają rewelacyjną role przy nauce chodzenia, przy utrzymywaniu równowagi i koordynacji , ponadto dają dużo większe bezpieczeństwo bo z reki dziecko ci sie wyrwie a smycz owinieta mocna na dłoni nigdy nie puści. Jak bedziesz miał dzieci palancie to sie przekonasz co jest lepsze. No chyba ze mieszkasz w mega wiosce to wiesniaki beda cie wytykac palcami bo dla wiesniakow nowinki rozwojowe i techniczne sa smieszne.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kiedyś chodziło się z buta, a dziś jeździ autem. Też porównanie. Kiedyś piło się ziółka, a dziś je się chemię....
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W Szwecji też ludzie prowadzali tak dzieci na krótkie rozwiązanie ok ale na dłuższą metę dzieci nie potrafiły kontrolować upadku i padały na "pysk" bo nie miały odruchu wystawiania rak w przód
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Hahahaha!
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
to chyba ty tak czesto padales. moje dziecko nauczylo sie chodzic na smyczy i za kazdym razem wyciagalo rece przy potknieciu ale mialo ten plus od dzieci luzem biegajacych ze nigdy nie mialo obdartych kolan, rak i obitej buzi. Bo sie potykalo ale czuwajacy rodzic napinal smycz i dziecko zawisalo...
to chyba ty tak czesto padales. moje dziecko nauczylo sie chodzic na smyczy i za kazdym razem wyciagalo rece przy potknieciu ale mialo ten plus od dzieci luzem biegajacych ze nigdy nie mialo obdartych kolan, rak i obitej buzi. Bo sie potykalo ale czuwajacy rodzic napinal smycz i dziecko zawisalo w powietrzu niczym tom cruise z mission imposible:D
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie na smyczy, tylko w specjalnych szelkach. Polecam rodzicom małych uciekinierów, bo są bardzo praktyczne i pozwalają uniknąć tragedii. Autor - zostań rodzicem, to pogadamy.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
przedewszystkim dziecku nie wyrwie reki ze stawu baranie autor pewnie nawet dziecka nie ma
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bardzo rozsądne i odpowiedzialne rozwiązanie. Rodzina najprawdopodobniej jest na wakacjach a maluch akurat nie jest miłośnikiem chodzenia za rękę. Szelki chronią malca aby nie zgubił się podczas zwiedzania, nie wskoczył na ulicę, a dzięki temu, że biega swobodnie blisko mamy da im wszystkim zdecydow...
Bardzo rozsądne i odpowiedzialne rozwiązanie. Rodzina najprawdopodobniej jest na wakacjach a maluch akurat nie jest miłośnikiem chodzenia za rękę. Szelki chronią malca aby nie zgubił się podczas zwiedzania, nie wskoczył na ulicę, a dzięki temu, że biega swobodnie blisko mamy da im wszystkim zdecydowanie więcej radości z tego spaceru niż skupianie całej uwagi na tym aby maluch nie wyrwał się z uścisku ręki.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przecież to jest bardzo praktyczne i dobre rozwiązanie. Nie rozumiem czmeu wiocha..
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Czasami dziecko jest tak ruchliwe,że opiekun dla bezpieczeństwa malca zakłada takie szelki.Nie po to aby je dręczyć ale chronić ,to są wyjątkowe przypadki.Lepsze to niż śmierć pod kołami...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Cóż ja z dzieciństwa najbardziej pamiętam jeden wyjątkowy spacer z ojcem (dziwne ze właśnie ten). Szliśmy wieczorem przez las bardzo Sie balem (miałem może 4 może 5lat), ale tata był blisko i trzymali bardzo mocno za rękę chyba ciut za mocno, ale chyba wołałem czuć bul niż strach. Wyszliśmy bezpiecz
Cóż ja z dzieciństwa najbardziej pamiętam jeden wyjątkowy spacer z ojcem (dziwne ze właśnie ten). Szliśmy wieczorem przez las bardzo Sie balem (miałem może 4 może 5lat), ale tata był blisko i trzymali bardzo mocno za rękę chyba ciut za mocno, ale chyba wołałem czuć bul niż strach. Wyszliśmy bezpiecz
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wyszliśmy bezpiecznie z lasu i raczej nie zamienilibym tej gorącej pewnej reki na szelki - a mam 39lat to info to tak odnosnie komenta Benucjusza
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
mam pytanie kto jest kr***nem(ką): kobieta na zdjęciu czy może raczej baran który wrzucił to zdjęcie niejaki dantoon ?
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Moje dzieci nigdy nie chciały chodzić "za rączkę" a młodszy tylko patrzył jak mi uciec i gdzieś się schować.Zakupy to zawsze był horror...szkoda,że nie miałam takiej smyczy.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
dziecko na takiej smyczy niczego się nie nauczy ciągle będzie się wyrwać i uciekać
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane