Podobne posty
Komentarze
4Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No dobra, zdarza(ło) mi się robić po kilkadziesiąt kilometrów żeby dotrzeć rowerem pod jakąś górę, później wjechać na nią (niosąc go tam, gdzie się inaczej nie dało), zjechać (przeważnie się dało) i wrócić kolejne kilkadziesiąt kilometrów do domu, ALE to były Beskidy, a nie Tatry, (gdzie zwyczajnie...
No dobra, zdarza(ło) mi się robić po kilkadziesiąt kilometrów żeby dotrzeć rowerem pod jakąś górę, później wjechać na nią (niosąc go tam, gdzie się inaczej nie dało), zjechać (przeważnie się dało) i wrócić kolejne kilkadziesiąt kilometrów do domu, ALE to były Beskidy, a nie Tatry, (gdzie zwyczajnie nie da się jeździć) i robiłem to na góralu, a nie na elektryku, który waży 2-2,5x tyle mój. Wleczenie bezsensownego i nieużytecznego ciężaru, żeby tylko zrobić sobie głupie zdjęcia na szczycie, jest daremne, a w porywach: zwyczajnie głupie (do bólu).
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No właśnie tak, są góry po których da się jeździć na rowerze i te góry w które jednak lepiej zabrać czekany, a rower zostawić na dole, a tutaj widać ten sam tok rozumowania co dziewczyny, które idą w góry w szpilkach...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Może nie te górki, ale ktoś już próbował - w zeszłym roku jakiś gość w BMW jechał czarnym szlakiem w Karkonoskim Parku Narodowym.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A mógł wjechać na 10 piętro i wyskoczyć przez okno. Też by o nim napisali a ile wysiłku mniej...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane