Podobne posty
Komentarze
7Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To co 100 metrów ma toj-toj stać???? a i pewnie część poszłaby w krzaki robić.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
gastryk - po pierwsze gdybyś był na moim miejscu to też byś się wkoorwił. po drugie - ludzie sami się dziwią, że nie ma nigdzie kibla. Takiś mądry to przyjdź to pozbierać...
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
no no ,taki entelegentny , bywały w świecie naród a kultura ... ale uważacie się za lepszych od ruskich , co ?
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
potykacz---ja Ciebie rozumiem, ale na tego typu imprezach, gdzie stoi grupka osób, następna jest pół km. dalej, trzecia 200m. dalej od drugiej, a następnie przez kilometr ani jednego kibica! No to gdzie to ustawić! Tylko nasza kultura i wcześniejsze wypróżnianie pomogą!
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
gastryk, no właśnie nie w tym rzecz, choć rozumiem, co piszesz. tu problem stworzył człowiek, który wynajął swoje pole na parking dla tych ludzi... Oni tam siedzieli ponad dobę, a koleś kosił kasę za parking i nie pomyślał o kibelku... Przecież nie będą walić klocka sobie pod auta, to poszli trochę...
gastryk, no właśnie nie w tym rzecz, choć rozumiem, co piszesz. tu problem stworzył człowiek, który wynajął swoje pole na parking dla tych ludzi... Oni tam siedzieli ponad dobę, a koleś kosił kasę za parking i nie pomyślał o kibelku... Przecież nie będą walić klocka sobie pod auta, to poszli trochę dalej - czyli do mnie. Dziś znalazłam kolejne "kwiatki" na rzodkiewkach w ogródku... I w sadzie... I nawet ludzie z obsługi rajdu zostawili syf po sobie na moim podjeździe... Szlag mnie trafia po prostu. Organizator rozwalił mnie tekstem, że mam dzwonić na policję... Już widzę, jak jadą :)
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No i jeszcze na dokładkę ludzie, do których nie docierało, co to znaczy "teren prywatny" i z uporem maniaka mi wmawiali, że mój podjazd to droga państwowa i prowadzi do jakiegoś celu. Owszem, prowadzi, do mojego domu. A i tak potem objeżdżali wioskę dookoła, żeby mi się wpieprzyć do sadu....
No i jeszcze na dokładkę ludzie, do których nie docierało, co to znaczy "teren prywatny" i z uporem maniaka mi wmawiali, że mój podjazd to droga państwowa i prowadzi do jakiegoś celu. Owszem, prowadzi, do mojego domu. A i tak potem objeżdżali wioskę dookoła, żeby mi się wpieprzyć do sadu. jak wjechali? centralnie przez pole, a jakże... i pretensje, że nie pozwalam na sr***e pod moim płotem... nikomu nie życzę takiej przeprawy z bandą buców
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane